Minęło ponad 500 lat od pierwszej wzmianki na temat destylacji, która odbyła się w opactwie Lindores. To właśnie tu, w 1494 roku zakonnik John Cor otrzymał zamówienie od króla Jakuba IV na Aqua Vitae, przygotowaną z ośmiu bolli jęczmienia. Boll to stara miara szkocka, odpowiednik 6 buszli, a każdy z ich to ok. 25 kg. Historia zatoczyła krąg i destylacja powróciła w to miejsce, z premierą pierwszej single malt whisky z destylarni Lindores Abbey. Premiera interesująca nie tylko ze względu na pierwszą whisky z miejsca zapisanego tak głęboko na kartach historii, ale również ze względu na drugą edycję nazwaną Lindores Single Malt Scotch Whisky MCDXCIV (1494) Commemorative First Release, upamiętniającą to wydarzenie. Pomysł na takie wydanie przyszedł z rynku aukcyjnego. Wyjątkowo atrakcyjna cena podstawowej wersji służyć ma konsumpcji, cieszeniu podniebień tym niezwykle przyjaznym trunkiem. Wiadomo jednak, że przy tego typu pierwszych, oficjalnych wydaniach, wiele butelek trafia na rynek wtórny do dalszej odsprzedaży z odpowiednim zyskiem. Zatem kolekcjonerzy będą mieć swoją limitowaną wersję, natomiast ci, planujący otworzyć butelkę i skosztować jej zawartość, mogą zadowolić się wersją podstawową. Niezwykła przeszłość miejsca z pewnością wspomaga zainteresowanie destylarnią i jej pierwszą whisky, z drugiej jednak strony zwiększa ciężar oczekiwań. Jęczmień dostarczany z sąsiadujących z destylarnią farm, położonych w promieniu 500 m od miejsca produkcji, historyczne źródło wody, z którego wieki temu korzystali mnisi, długa fermentacja w tradycyjnych, drewnianych kadziach i kształt alembików, zaprojektowany dla zapewnienia jak największego kontaktu z miedzią, plus zero oszczędności na beczkach, wszystko świadczy o tym, że właściciele nie poszli na skróty. Widać to nawet na etapie new make, będącego DNA destylarni, który nie ma nic do ukrycia, lśniąc głębią owocowych, estrowych nut. Za swą jakość został okrzyknięty najlepszym szkockim New Make na WWA w 2020 roku. Kolejnym pomysłem destylarni na zarobienie kilku funtów była Aqua Vitae, trunek mocniej osadzony na fundamentach historii niż wódka i gin. Destylowana w miedzianych alembikach i nasycana aromatami ziół i przypraw, pozyskiwanych z ziem opactwa, niesie ze sobą dziedzictwo mieszkańców klasztoru i sztukę, zapoczątkowaną już w 1494 roku. Po New Make i Aqua Vitae przyszedł czas na whisky. Niemalże 3,5 roku od pierwszej destylacji, do kuszących niecodziennym kształtem butelek trafiła whisky butelkowana z mocą 46%, w naturalnym kolorze i bez filtracji. Destylaty, które posłużyły stworzeniu receptury, pochodziły z beczek ex Bourbon, ex Sherry i beczek STR po czerwonym winie. Dla wielu zagłębionych w tematykę whisky, na pierwszy rzut oka widać, że to klasyczna formuła Jima Swana, którego wkład w projekt destylarni i doradztwo w zakresie jakości beczek, destylacji itd. nie może pozostać bez echa. W przyszłości planowanych jest wiele krótkich, limitowanych edycji, ukazujących chociażby wpływ egzotycznych beczek na finalny trunek. I choć destylarnia zlokalizowana jest w regionie Lowland, charakter trunku jest uzupełniony wpływem sąsiadującego nieopodal Highland, dodatkiem świeżej krwi w istniejącym obiegu. Łącząc wysokiej jakości beczki i dobrze zrobiony destylat, nic nie ma prawa pójść nie tak. Lindores Abbey to ujmująca, kusząca, palce lizać whisky. Dobrze skomponowana i zbalansowana, której mało kto dałby trzy lata. A jeśli damy jej chwilę czasu w kieliszku, dość szybko odkryjemy kolejne poziomy aromatów, nadające jej głębi i czyniące ją niby młodą, ale jakże pijalną.

Dodatkowe informacje

Pojemność
0,70 L
Kraj pochodzenia
Szkocja
Moc alkoholu
40%

21 innych produktów w tej samej kategorii:

Przejrzyj kolekcję naszych produktów kategorii.
Produkt dodany do porównania.